wtorek, 11 marca 2014

Recenzja : woda perfumowana Beyonce Heat Midnight - wspomnienie letniego wieczoru


Beyonce Heat Midnight to "skondensowane kwiaty", które dostałam na dzień kobiet od TŻa;)

,,W 2012 roku Beyonce wydaje kolejne perfumy sygnowane swoim nazwiskiem. `Midnight Heat` jest bardziej zmysłowy niż poprzednie zapachy z serii `Heat`, emanuje pasją wyczuwalną w powietrzu i zawiera w sobie gorące emocje letniej nocy. W skład bukietu zapachu wchodzą: śliwka z Armenii oraz gwiezdny owoc (karambola). Orchidea, czarne tulipany oraz fioletowe piwonie, stopniowo zmieniają się w orientalną bazę ciepłego bursztynu, drzewa sandałowego i paczuli."


Nuty zapachowe:

nuta głowy: śliwka, gwiezdny owoc (karambola)
nuta serca: orchidea, czarny tulipan, fioletowa piwonia
nuta bazy: bursztyn, drzewo sandałowe, paczula 


Woda perfumowana mieści się w szklanej, fioletowej buteleczce o nieregularnym kształcie, zwężającym się ku ku górze. Prezentuje się dosyć ładnie na półce, pompka jest solidna, nie zacina się i dozuje optymalną ilość za jednym psiknięciem.
Już sama szata graficzna opakowania (stonowane fiolety i odcienie granatu) sugeruje, że jest to wersja wieczorowa. Zapach nie należy z pewności do lekkich, w pierwszym momencie po aplikacji, w nozdrza uderza ogrom słodyczy, który po momencie przechodzi w kwaśną śliwkę. Gdy już na dobre zaadaptuje się na skórze, do głosu dochodzi bukiet kwiatowy czyli orchidea i piwonia. Zapach jest ciepły i zmysłowy. Moim zdaniem słodycz jest w odpowiedni sposób wyważona - początkowo sprawia wrażenie nachalnej, ale po pewnym czasie przechodzi na dalszy plan dzięki ciepłym akcentom bursztynu paczuli i drzewa sandałowego. Jako że jestem wielbicielką słodkich i ciężkich nut zapachowych, używam go na co dzień.  Pomimo, że nuty zapachowe różnią się, fioletowa Beyonce jest dla mnie lżejszą alternatywą dla Lolity Lempickiej.  Nie jest to może typowy letniak, ale wydaje się idealny na letnie, romantyczne wieczory. Niedawno opryskiwałam nadgarstek Beyonce w wersji Heat Rush, Rise oraz Pulse. Muszę przyznać, że Heat Midnight jest najbliższy mojemu sercu. Minusem zapachu jest jego słaba trwałość, dobrze wyczuwalny jest prze około 4-5h, później po zapachu pozostaje jedynie słodkie wspomnienie. 


Ocena : 3,5/5

7 komentarzy:

  1. Zapachy Beyonce znam dzięki mojej siostrze, która jest jej fanką i ma kilka buteleczek (czerwoną i pomarańczową wersję Heat i mgiełkę, chyba Pulse). Wg mnie seria Heat jest całkiem, całkiem, taka w stylu Beyonce, ciepła i zmysłowa. Fioletu nie znam, ale porównanie do lżejszej wersji Lolity brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam kiedyś zapach Beyonce, ale ten pierwszy czerwony;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny blog!
    Zapraszam do nas :
    http://fashionablegirlsevaaluniaa.blogspot.com/2014/03/wracamy-po-przerwie.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię te zapachy, zwłaszcza wersję pomarańczową, ale tę muszę koniecznie powąchać, bo brzmi interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tego co tutaj piszesz, musi to być nawet fajny zapach, muszę skoczyć do drogerii poszukać,może przypadnie mi do gustu

    OdpowiedzUsuń
  6. Kusisz, kusisz a ja poszukuję odmiany właśnie po HK :)Rozejrzę się za nim.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam Heat Rush, teraz kończę Pulse ale w wersji dezodorantu z atomizerem czy jak się nazywają :)

    OdpowiedzUsuń